LogowanieLOGOWANIELogowanieLogowanieREJESTRACJA

Jeszcze zaginiony czy już zmarły?

Jeszcze zaginiony czy już zmarły?

Któż z nas nie słyszał komunikatów w środkach masowego przekazu "Wyszedł z domu i dotychczas nie powrócił"? Za każdym takim komunikatem kryje się nie tylko tajemnica, ale przede wszystkim ludzkie dramaty, nieprzespane noce, przepłakane dni? Nade wszystko zaś oczekiwanie na powrót, bo przecież ci, którzy zostali wierzą, że ten, kto wyszedł z domu w niewiadomym kierunku - kiedyś do tego domu wróci.


Zdarza się jednak, że mijają dni, miesiące, lata nawet - i ów szczęśliwy powrót nie następuje. A bywa i tak, że urywają się wszelkie ślady i nie sposób odnaleźć tej osoby ani żywej, ani nawet zmarłej. Nic więc dziwnego, że z czasem coraz częściej pojawia się wątpliwość "Czy on/ona żyje jeszcze"?

Nadzieja umiera ostatnia. Niektórzy więc trzymają się tej nadziei, jak koła ratunkowego i nie chcą nawet dopuścić myśli, aby uznać tę zaginioną osobę za zmarłą. Mówi się, że osoba tak długo żyje, jak żyje w sercach swoich Bliskich. Istnieje jednak instytucja prawna zwana uznaniem za zmarłego, którą się stosuje w przypadku zaginięcia osoby fizycznej. Delikatne kwestie z nią związane reguluje ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 z późn. zm., dalej "Kodeks cywilny"), zaś wszelkie procedury określa ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296, z późn. zm.).

Kodeks cywilny precyzuje, że osoba zaginiona może zostać uznana za zmarłą po upływie 10 lat od końca roku kalendarzowego, w którym ta osoba jeszcze żyła czyli praktycznie po upływie 10 lat od końca roku jej zaginięcia. Ten dziesięcioletni okres może ulec jednak skróceniu do lat pięciu, jeśli w momencie zaginięcia dana osoba miała 65 lat - wtedy można ją uznać za zmarłą w roku, w którym skończyłaby 70 lat. Nie można też uznać za zmarłą osoby wcześniej, niż przed końcem roku kalendarzowego ukończenia przez zaginionego 23 lat (nawet jeśli to obostrzenie sprawiłoby, że dziesięcioletni okres oczekiwania na powrót ulega znaczącemu wydłużeniu).

zaginiony czy zmarły

Powyższe przepisy znajdują zastosowanie w przypadku zaginięć w tzw. życiu codziennym. Inaczej się ma jednak spraw, jeśli osoby ulegają zaginięciu wskutek różnego rodzaju katastrof lub zdarzeń sprowadzających bezpośrednie zagrożenie dla życia ludzkiego (na morzu, w powietrzu czy na lądzie - czyli np. w katastrofie morskiej, lotniczej czy w trzęsieniu ziemi albo w pożarze). Jeśli wiadomo, że dana osoba uczestniczyła w konkretnym tragicznym zdarzeniu i pozostaje nieodnaleziona - za zmarłą może zostać uznana już po 6 miesiącach. Jeśli natomiast nie wiadomo co się naprawdę stało, czyli nie można z całą pewnością stwierdzić, że taka katastrofa miała miejsce - ale istnieje domniemanie, że stało się coś złego (jak np. niewyjaśnione zaginięcie samolotu) oraz realne przypuszczenie, że dana osoba mogła w tajemniczym, nieszczęśliwym zdarzeniu uczestniczyć - wtedy można uznać ją za zmarłą po roku od planowanego dotarcia do miejsca docelowego lub, jeśli miejsce docelowe pozostaje nieokreślone, po dwóch latach od ostatniej wiadomości, że dana osoba jeszcze żyła i miała bezpośredni związek z tym zdarzeniem.

W przypadku zaś zdarzeń mających charakter całkowicie przypadkowy (np. powódź) osoba zaginiona może zostać uznana za zmarłą po upływie roku od ustania czynników, o których sądzi się, że były bezpośrednią przyczyną zaginięcia.

Niektóre osoby bronią się, nawet podświadomie, przed takim oficjalnym i prawnym krokiem, argumentując to wątpliwością "Co się stanie, gdy on jednak wróci?" Warto pamiętać, że sądowe uznanie za zmarłego jest odwracalne, w przypadku przedstawienia dowodu, że osoba, która została uznana za zmarłą, jednak żyje. Uznaniu za zmarłego ulega uchyleniu - i to niezwłocznie oraz bez dalszego postępowanie także w momencie, gdy zaginiony sam zgłosi się w sądzie i udowodni swoją tożsamość.

Zaginięcie człowieka pozostawia jego bliskich ze wzrokiem niemal nieustannie wbitym w uchylone drzwi, które otwierają się boleśnie na poziomie serca. Warto, nie tracąc nadziei na powrót, mieć świadomość, że być może trzeba będzie jednak te drzwi zamknąć?

Zakłady pogrzebowe z innych miast w Polsce: