Roman Czapczyk
26 lat
| data urodzin: | 14-08-1980 |
| data śmierci: | 19-05-2007 |
| krótki URL: |
tata
12 lat temu
XII.Gdybyś mógł widzieć co teraz czuję:
jak duch się z moją duszą mocuje:
Bo duch dyktuje życiowe prawa twarde,
lecz mądre! Tak chce ustawa,
którą w zaraniu Bóg ustanowił,
przez Swego Syna znów je ponowił!
Lecz dusza ludzka krnąbrna zawiła
na Ziemi „prawa” ustanowiła,
które mnie także oczarowały,
życia prawdziwy cel przesłaniały!
Teraz dopiero to widzę jasno,
jaką na Ziemi szedłem drogą ciasną,
lecz postanawiam: Wszystko odrobić,
by się wyzwolić i wolność zdobyć!
Obecnie żegnam was przyjaciele,
którzy w tę oprawę wkładacie wiele-
myśli i serca! Bóg wam nagrodzi.
Niejeden umysł się wyswobodzi!
Użycz mi swojej ręki ojcze, kochanie,
a moje słowo ciałem się stanie:
Tak mi się miło z tobą pracuje
i jakoś pewnie z tobą się czuję.
Ja nie chcę twoją ręką kierować,
ani niczego tobie dyktować,
lecz chcę przekazać co dusza czuje,
co teraz robię i jak pracuję.
Coraz mnie bardziej wszystko ciekawi.
I w coraz nowym świetle się jawi
to wszystko co na Ziemi przeżyłem
i czas co tak bezmyślnie trwoniłem.
Bo myślę, co mi z tego zostało,
co mnie tak wówczas angażowało?
I tak już wiernie się zadłużyłem,
a przecież dawnych łez nie opłaciłem.
Gdyby mi długi tak nie ciążyły,
to złotych wrót, by nie przysłoniły:
Mógłbym się do nich przybliżyć śmiało,
bo by mi nic w tym nie przeszkadzało.
A tyle tych piękności dookoła!
Myślę i wzrok mam bystry sokoła,
lecz mnie tak moje długi krępują:
Myśli do czynów tak nie pasują!
tata
12 lat temu
X.Będąc na Ziemi nie rozumiałem,
że własną duszę w mroku nurzałem.
Choć tego teraz mocno żałuję,
bo mnie świadomość tego krępuje.
I chciałbym siebie ukarać,
bo jakże mogłem na to pozwalać.
Wiem, że to wszystko trzeba odrobić,
żeby na jasną szatę zarobić.
By z duszy wyrwać ciemności żale,
co człowiekowi los ciemny ściele!
Jakże inaczej być może, ludzie:
Jeśli ktoś żyje w przyziemnym brudzie?
Czy jeśli ciało swoje porzuci,
to w jasność, piękno dusza powróci?
Teraz, gdy sprawy te zrozumiałem.
Wiem, że na Ziemi szarość stwarzałem:
Olśniewały mnie blichtru rozmiary,
bo byłem dzieckiem, choć jeszcze nie starym.
Z mej ziemskiej pracy cóż mi zostało?
Nic, co by radość duszy sprawiało!
Dlatego tyle progów przede mną !
Nauczycielu! Bądź teraz ze mną!
Wiem, że na temat mój rozprawiano,
ziemskich dowodów się domagano,
a mnie co ziemskie nic nie obchodzi,
bo moja dusza w żałości chodzi!
o rad bym progi mieć poza sobą
i być tu światłą, jasną osobą.
Jak wielu innych, których stąd widzę,
a ja się mojej szarości wstydzę!
Chociaż tutejszą wiedzę zdobywam,
lecz wiele braków w sobie odkrywam.
Choć mój Opiekun błędy łagodzi.
Ale ja żyję w braków powodzi!
Często mnie zapał wielki przejmuje
i swoje myśli wciąż koryguję:
Rad bym zupełnie się przystosować
i duszę moją wymodelować.
Na kształt, który tu wszędzie panuje
i swoje piękno wszystkim dyktuje,
a dyktuje je tak obrazowo:
łagodnie, prosto oraz rzeczowo.
Trudno mi to przekazać słowami
oraz jakimi bądź przykładami:
Tu inaczej się myśli i żyje,
bo każdy czarę swych przewin pije.
tata
12 lat temu
XI.A moja droga rodzinka miła,
która mi dłoni użyczyła,
spisuje wszystko co podpowiadam,
bo ja już swoją nie władam!
Jeszcze mam wiele do powiedzenia,
ale brak mi słów do określenia,
tego co widzę i tego co czuję.
Dlatego czasem się buntuję,
żem swoje życie ziemskie zmarnował,
żem się łatwo do Ziemi stosował,
żem nie odróżniał ziarna od plewy,
żem się pogrążył w blichtru ulewy.
To wszystko teraz mnie prześladuje,
przyszłemu życiu kary dyktuje,(karma)
bo kiedyś stąd na Ziemię popłynę,
żeby tych barier odkryć przyczynę!
I z tego jestem zadowolony:
czuję, że będę tym wyzwolony.
Ze życie ziemskie wezmę za bary,
bo będę duchem młody, nie stary!
Duchem się przecież nikt nie starzeje,
ale nim przejdzie życiowe knieje,
życie przycina go, zwala kłody,
czuję się stary, choć jestem młody!
Na moją sprawę ktoś rzuca cienie!
Biedny, bo nie zna: Co to istnienie?
Nie wie: skąd snuje się życia wątek
i co istnieniu dało początek?
Nie wie, że swoje życie marnuje,
na Przyszłe teraz mroki rozsnuje.
I będzie pytać: „Za co?”, „Dlaczego?”,
„Tyle mnie w życiu spotyka złego?”
Te słowa z mojej duszy się snują:
świadomie przyszłe życie budują,
bo żeńca zbiera swe własne plony
na ziemskiej drodze wciąż zagubione.
Tak myślę i przewiduję,
bo w takim regionie się znajduję,
gdzie pobieramy mądre nauki,
by uczyć się życiowej sztuki,
gdzie jest nas wielu o bardzo wielu,
mój czytelniku i przyjacielu!
tata
12 lat temu
IX. Ale ja jestem- wołałem – jestem!
To było wielkiej radości gestem.
Odeszli wszyscy – tak zasmuceni…
Zostawiając mnie- w krainie cieni.
I w swoich myślach mnie pogrzebali.
Jedni więcej lub mniej żałowali:
I ciągle jedni drugich grzebiecie,
aż właściwy sens życia znajdziecie.
Życie trwa wiecznie . Wiecznie się snuje!
Znajdą się ci, których się miłuje.
By razem zacząć od nowa życie,
w którym się teraz często trudzicie:
Życie od nowa znów powtarzacie.
Ja także długów tych narobiłem,
chociaż poprzednich nie wypłaciłem,(karma)
ale powtarzam teraz z uporem,
by w przyszłym życiu być dobrym wzorem!
Chciałbym przejść wiele, być wzorem męstwa.
Walczyć o dobro aż do zwycięstwa!
Na tym zakończę w obecnej chwili.
Niechaj ten rąbek, którym uchylił
przemówi do was, choć odrobinę.
Ja jeszcze do was kiedyś przypłynę.
A za Twoją pomoc, miły dziękuję!
Tulę cię ojcze do siebie i obejmuję!
Gdy nie pomagają leki, mikstury,
dusza się trzęsie jak na wietrze wióry:
(umieranie bardzo przypomina silne drgania)
Jeszcze nie widzi, ale już wyczuwa,
że się z materii powoli wysuwa.
Ja wszystkie stany przecież przeżywałem
i całą mocą ciała się trzymałem.
Chociaż mnie ono wstrętem napawało,
jakie takie schronienie dawało. Lecz jakaś siła mnie wypychała:
Więzy łączące z ciałem zerwała.
Ale gdy wszystko to się zerwało,
coś mnie od ciała tego oderwało.
Z początku byłem tak oszołomiony
i tą przeprawą tak bardzo zmęczony,
że chociaż miałem trochę świadomości
zapadłem się w mrok tajemnej nicości.
Ja nie wiem co mnie z tego wydobyło,
bo się w mej duszy trochę rozjaśniło:
We mnie i jednocześnie wokoło wytworzyło
się coś, niby koło, które mnie sobą obejmowało.
Przyjemne światło i woń stwarzało:
Powoli sobie sprawę zdawałem,
że z trudem się skądś wydobywałem.
Wiem, że nie wszyscy temu wierzą,
aż kiedyś sami się z tym przymierzą:
Kiedy przyjdzie ostatnia godzina.
Wtedy się myśleć o tym zaczyna:
Lecz inne myśli przychodzą:
Nie takie jak te, które was zwodzą,
w duszy się kłębi lęk oraz trwoga.
Wtedy dopiero wzywa się Boga!
Bo żaden człowiek pomóc nie umie,
problemu nie zna i nie zrozumie.
A biedna dusza osamotniona
z lęku i trwogi powoli kona.
Czuje, że coś się wokół niej dzieje:
Odczuwa niby ulgę, nadzieję.
I z tej ciasnoty coś ją wyzwala,
nikłe światełko ujrzeć pozwala.
Gdy się zupełnie dusza ożywi,
to poczuje się jako ci żywi.
Poruszają się w przeróżne strony:
Nie każdy z nich jest zadowolony!
To się u nich we wzrok przebija,
jeden drugiego szybciutko mija.
Nie wszyscy szaty mają przyjemne:
Jedni jaśniejsze, a drudzy zaś ciemne.
I twoja szata nie całkiem jasna:
Jest taka jak moja dusza własna:
tata
12 lat temu
VIII. Choć życie ziemskie wartko się toczy,
Miejcie Szeroko Otwarte Oczy,
że dusze na tę Ziemię Przychodzą
oraz Powtórnie się na niej rodzą!
Etapy życia tu zrozumiałem.
Do wiadomości podać wam chciałem,
żebyście temu nie zaprzeczali,
moich zrozumień nie odpychali:
Bo jeżeli teraz nie zrozumiecie,
będzie wam gorzko, gdy tu przyjdziecie!
Ja też goryczy takiej zaznałem
Gdy się z innością tu zapoznałem.
Bo przecież Jestem, wciąż nadal żyję!
Skutek ziemskiego życia tu piję,
które stworzyło wielkie bariery:
Przede mną stoi ich jeszcze Cztery,
ale zrozumiem tego przyczynę,
wtedy z łatwością wszystkie ominę!
Z tym zrozumieniem spłynę na Ziemię,
by móc pociągnąć wzwyż ludzkie plemię!
Na tym właściwie polega życie,
chociaż wy jeszcze w to nie wierzycie.
Gonicie za tym co wciąż ucieka,
lecz ono kusi was i urzeka.
A życie szybko ucieknie do końca.
Proszę przyjmijcie mnie jako gońca,
który wśród was przebywał
i takie same troski przeżywał.
Towarzyszyła mu ludzka chwała
na Ziemi serce mu rozpierała!
I tak żył Roman z dnia na dzień sobie,
aż młode ciało złożono w grobie.
Ale mnie przecież tam nie złożono,
ani też wieńcem nie przytłoczono:
Patrzyłem na to i podziwiałem,
o tym że jestem znaki dawałem!
Wszyscy wokoło przechodziliście,
myśląc, że mnie tam pochowaliście.
Sprawcy klęczeli na mym pogrzebie, lecz ja już prawie bywałem w niebie.
Było mi smutno, że nie widzicie,
że przecież na tym nie kończy się życie.
Tylko się szata zbyt zestarzała,
która chwilowy schron mi dawała
tata
12 lat temu
VII. O tym co przyjdzie, człowiek zapomniał.
Dopiero teraz… sobie przypomniał,
gdy w pozaziemski region popłynął,
a to co stworzył teraz ominął:
Zobaczyć kruchość jego zwietrzałą
i swój wysiłek, pracę niemałą…
Ale nic z tego nie może zabrać!
Z pustymi dłońmi trzeba tak zostać
aż się przebudzi, aż to zrozumie,
ziarno od plewy odróżnić umie:
Odróżni trwałe od nietrwałego
oraz postępki życia całego.
Będzie rozsądził i rozpatrywał
i to co mroczne w nich wychwytywał!
Ja tam osądu tu dokonuję
i swoje wady wciąż wychwytuję.
Bo chcę przekroczyć wszystkie bariery,
których przede mną jest ciągle cztery!
Chociaż się od wad uwolniłem,
lecz barier dotąd nie przekroczyłem!
Ciągle się uczę, wiedzę zdobywam,
jedną po drugiej łuskę odrywam,
lecz wiele jeszcze z nich pozostało
co mi cel życia tak przysłaniało!
Lecz wierzę mocno, że się pozbędę
i jak z kokonu wydobędę.
Ta myśl i takie moje pragnienie,
rozbudza w duszy jakby wzniesienie:
Jakby mi skrzydła u ramion rosły
oraz spowija mnie w nastrój wzniosły,
który mnie w myślach tych podtrzymuje:
Wydaje mi się, że już szybuję!
Uczucie to mą duszę rozwija
i problem jeden za drugim mija!
Wydają mi się tak nierealne
i w swej ważności niewyczuwalne
A tam na Ziemi „tak ważne były”-
to najważniejsze mi przysłoniły!
Chciałbym was jakoś o tym przekonać.
Wyłomu w waszych myślach dokonać.
Rodzice
12 lat temu
Zawsze jesteś z nami
Rodzice
Alicja A.
12 lat temu
Jasne Światełko Pamięci ....
.................. (,))
.............|**********|
.............|**********|
.............|**********|
.............|**********|
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::
------------------------------------------
Mama ☼ Anielskiej Gromadki ☼
mama Krzysia Wojciechowskiego
12 lat temu
♥ ... świąteczne światełko i moja modlitwa ...
Alicja A.
12 lat temu
Majowe Światełko Pamięci ....
...................((,)).....
...............||☀☀☀☀||
...............||☀☀☀☀||
...............||☀☀☀☀||
...............||☀☀☀☀||
***************************
***************************
Mama ☼Anielskiej Gromadki☼
e-Pamiątka

Roman Czapczyk - Pamięć o Tobie pozostanie na zawsze.
Jak to działa? Dedykowany kod QR umieszczony na tabliczce pogrzebowej lub nagrobku umożliwia szybki i wygodny dostęp do Strony Upamiętniającej.
Ilość pobrań: 81
STATYSTYKI NEKROLOGÓW
DODANE NEKROLOGI:
9 246
ŚWIECZKI PAMIĘCI:
11 171 206



