Roman Czapczyk

Roman Czapczyk

26 lat

data urodzin:
14-08-1980
data śmierci:
19-05-2007
krótki URL:
Zgłoś nadużycie
Zapal świeczkę

Roman Czapczyk

tata

11 lat temu

Jest taki dzień w roku...
Kiedy refleksja w serce się wkrada,
deszczowy zazwyczaj i zimny...
dzień...1-ego listopada.

To taki czas zadumy,
modlitwy nad zmarłych duszami.
Choć ICH już nie ma wśród nas...
kochamy nadal, więc pamiętamy.

Patrzę na płomień tlący się w zniczu.
Smutek i żal się we mnie budzi.
Spoglądam w niebo i zadaję pytanie:
„Dlaczego Boże, zabierasz dobrych ludzi?”

Zabierasz tych, co mają serca szlachetne.
A ci bez niego po ziemi stąpają.
Dlaczego śmierć musi rozdzielać tych...
którzy tak bardzo się kochają.

Kiedy już opuszczam bramy cmentarza...
zmarłe dusze żegnam powoli...
Nie proszę Boga o życie, ale mam nadzieję...
że za rok mi tu przyjść pozwoli.
tata

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

Mama Gromadki

11 lat temu

Światełko Pamięci ....

............((,)).
..........[[[.][.]]]
..........[[[.][.]]]
..........[[[.][.]]]
:::::::::::::::::::::::::::::::

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

Mama Gromadki

12 lat temu

Światełko Pamięci ....

..................((,)).
..............[ƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗ].
..............[ƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗ].
..............[ƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗ].
..............[ƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗƗ].
:::::::::::::::::::::::::::::::::::

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

rodzice

12 lat temu

Tęsknota otula ciszę
Łzy kapią spod powiek
Bez Ciebie tak trudno nam żyć
Serca wiecznie w żałobie.
W dniu urodzin
rodzice Jadzia i Paweł

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

Rodzice ś.p. Przemysław Liszka

12 lat temu

(*) w dniu ziemskich urodzin

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu



Stoje nad Toba w glebokiej zadumie i wyobraznia juz Cie nie
ogarne,Ty jestes tam gdzie jest swiety spokoj, a ja sie zmagam z tym
zyciem marnym.

Gdy odejdę nie myśl o mnie z żalem, nie rozpaczaj...
Los człowieka, to lot cmy nad świecą.
Myśl że wyszedłem z domu na dłużej,
myśl cokolwiek lub myśl byle co,
uśmiechnięty w słoneczny poranek
wstaw gałązkę dzikiej róży w dzbanek na stoliku-
tak myśl o mnie.
I TAK ANIOŁKU MYŚLĘ O TOBIE
tata

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XXIV. Czułbym się na niej lekko, doskonale
jakieś przecudne są te jasne dale.
Wszystko ubieram w te przyziemne słowa,
bo dusza moja jeszcze nie gotowa.
Choć mi się z Tobą tak lekko pracuje,
jakaś złota nić wokół nas się snuje.
I to ułatwia moje opowieści,
choć nie są one bogate w te treści,
które odczuwam i którymi żyję
i których przedsmak odczuwam i piję.
Ale określić ich nadal nie mogę.
Często odczuwam w duszy taką trwogę,
jak jakaś owca mała zagubiona
i pośród istnień jest osamotniona.
Pożegnam Ciebie ojcze kochany,
przez Opiekuna do pomocy dany.
Nie będę szukał innych przewodników,
oni nie dadzą lepszych, jak z Tobą wyników.
Ciągle szukałem ziemskiej pochwały!
Jakiż ja byłem ogromnie mały,
mimo że byłem w dorosłym ciele,
lecz umysłowo byłem jak cielę
i jak ten paw byłem napuszony,
bo dumny z siebie, dumny z mej ony.
My jak dwa pawie się kochaliśmy!
Czy przez to życie rozumieliśmy?
Ot jak dwa małe proste żyjątka,
często podobne do zwierzątka!
Ja swoje życie tu krytykuję
i wciąż nadal go nie akceptuję:
Ono przede mną tu się obnaża,
jego widok mnie tylko przeraża!
Jak było można tak spędzić życie?
Mili wy swoje tu też zobaczycie?
Tu się niestety nic nie ukryje:
Jak człowiek kiedyś żył, tak tu też żyje,
bo wszystko się jawi przed duszy okiem!
Człowiek przed własnym stanie wyrokiem:
Uzna, że jeszcze cierpiał za mało,
chociaż go życie nieraz karało…”
- Na ziemi trzeba siebie kształtować
i przyszłe życie lepiej budować
oraz zbierać to, z czym tu przyjdziecie!
I przed własnym sumieniem staniecie:
Nic czynów waszych tu nie przesłoni.
Wszystko przed duszą się tu wyłoni”.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XXIII. Natomiast z tobą czuję jedną duszę
i to Najmilsza powiedzieć Ci muszę,
że się tak łatwo z tobą współpracuje.
W jakiejś otoczce błękitnej się czuję.
Dlatego podaj mi swe złociste dłonie,
w których moc jakaś tajemnicza płonie.
Niech przekazują to, co jeszcze powiem,
czuję, że jeszcze wiele się tu dowiem.
Rozważam wszystko co tu przeżywałem,
bez fundamentu przyszłość budowałem,
dlatego, mili to się rozsypało,
co mnie wabiło oraz olśniewało.
To nie są mrzonki, ani bajanie,
ale dokładne czynów przeżywanie.
Widzę to jasno, ostro i dokładnie,
wiem w jaki sposób spłacić to wypadnie.
Przyszedłem szybko i bez zapowiedzi:
wiem, że niejeden z was nad tym biedzi.
Dlaczego Melchior nic nie powiada?
Tych opowiadań każda dusza rada.
Chciałbym przekazać wam to, co czuję
i w jaki sposób teraz rozumuję.
Lecz w jakie słowa ubrać przeżywanie?
Rozmyślam nad tym, lecz nie jestem w stanie,
bo to jest ogrom odcieni i światła.
Rozumiem teraz, to rzecz dla mnie łatwa.
Ale trzeba to zamienić w słowo.
Nie wiem jak?
I muszę uczyć się od nowa
Bo będąc na, Ziemi tak się z nią zżyłem,
tak się zbratałem i tak zespoliłem,
że w mojej duszy nigdy nie świtało,
żeby inaczej kiedyś być musiało.
I to jest właśnie najcięższym brzemieniem,
uznanie tego, co jest tylko cieniem.
I wtopić się w to ciałem i duszą,
więc jakie to skutki okrutne być muszą.
A skutków tego bez miary znacie!
Najmilsza Siostro i Najmilszy Bracie!
I rozżaleni jesteście bez przerwy,
bo coraz słabsze będą nasze nerwy.
Zbieram owoce tego co posiałem,
zdawało mi się, że najlepiej chciałem.
W blichtr i pochwały zapatrzony byłem
i najważniejszy cel życia zgubiłem.
Dlatego ostrzec chciałbym was, Kochani,
niech waszej duszy wypowiedź nie rani.
Ja sobie czasem też z tego zadrwiłem,
kiedy na Ziemi w moim ciele żyłem.
Dlatego tu posunąć się nie mogę,
drwiny zabarykadowały mi drogę,
których usunąć nie można
w tym świecie.
Opiekun, który mną się opiekuje,
uczy rozmyślań i tu mną kieruje,
wskazał, że wszystko wypracować muszę,
żeby wysupłać z pęt myśli duszę,
które swawolnie sobie narzuciłem,
zanim się w ziemskie ciało zanurzyłem.
Chciałem spróbować blichtru i chwały.
Tak te zachcianki duszę rozpierały.
Po drodze tak się tego uzbierało,
że w końcu ono mnie opanowało,
że zatraciłem rozsądek, myślenie.
I zatonąłem w tym
co było ciałem.
To mojej duszy tu nie zadowala
i cały ciężar tutaj mnie zwala.
Muszę usunąć progi i kajdany,
w które bezmyślnie jestem uwikłany.
W duszy się mojej chciwość przejawiła,
by się czym prędzej usamodzielniła:
nie rozumiałem, że pycha działała,
że ona moją duszę rozsadzała.
Teraz w oddali widzę jasną drogę,
ale ją jeszcze podążać nie mogę:

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XXII. I radzę wszystkim, by to przemyśleli,
co tak od szczęścia całą ludzkość dzieli.
Ja będąc w ciele wiele przeoczyłem,
zdawało mi się, że bezgrzesznie żyłem…
A cóż ja z sobą zabrałem w zaświaty?
Bo te więdnące i bezbarwne kwiaty,
które bezmyślnie na Ziemi zbierałem,
z których właściwie nic nie skorzystałem!
A mógłbym zabrać wspaniałości wiele!
Miałem okazję, bo mieszkałem w ciele.
Tu się natomiast wciąż przygotowuję,
dawne postępki swe krytykuję.
Sama krytyka nic tu nie pomoże,
więc z całej siły mozołu dołożę,
żeby odrobić wszystkie zaległości,
wzlecieć ku światłu, wzbić się w nicości.
Bo przecież po to jesteśmy stworzeni!
My, jasne duchy ogromu przestrzeni.
Wolni bez mroku, kajdan i cierpienia
zapomnieliśmy cud naszego istnienia!
Och! Jakże wiele tu można zrozumieć!
Wystarczy pragnąć, gorąco chcieć i umieć.
Dołożyć starań, pragnąć wyzwolenia,
choćby za cenę goryczy, cierpienia!
Chciałbym przekonać was, o przyjaciele:
Macie okazję bo mieszkacie w ciele:
Zbierajcie tylko to co zabierzecie,
co ma większą cenę w naszym świecie.
A wszystko inne to blichtr i ułuda.
Niczego tu przemycić się nie uda.
Ziemskie piękności na Ziemi zostaną,
ich właściciele nagusieńcy staną.
Tej, osobie która mi swej ręki użyczyła,
oby najdłużej w zdrowiu, w szczęściu żyła.
Cóż ja bym bez niej uczynił mój Boże?
Ja ze swej strony swoich sił dołożę,
chociaż nie umiem modlić się i prosić,
chciałbym do Boga choć westchnienie wznosić.
By obdarował ją życiem i zdrowiem,
gdy się znów zjawię, więcej wam opowiem.
Teraz was żegnam, o westchnienie proszę.
Błogo mi że w wasze życie wnoszę,
chociaż iskierkę tego, co przeżywam.
Do przemyślenia i was, mili, wzywam. Wybacz ojcze, że Cię napastuję,
lecz mój Opiekun Ciebie mi wskazuje.
I przyznam szczerze: z wielu próbowałem,
kontakt przyjaźni nawiązać chciałem.
Ale to zawsze się nie udawało
i jakoś dziwnie się rozsypywało,
bo tam się czułem dziwnie skrępowany
i jakoś obcy przez coś odpychany.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XXII. I radzę wszystkim, by to przemyśleli,
co tak od szczęścia całą ludzkość dzieli.
Ja będąc w ciele wiele przeoczyłem,
zdawało mi się, że bezgrzesznie żyłem…
A cóż ja z sobą zabrałem w zaświaty?
Bo te więdnące i bezbarwne kwiaty,
które bezmyślnie na Ziemi zbierałem,
z których właściwie nic nie skorzystałem!
A mógłbym zabrać wspaniałości wiele!
Miałem okazję, bo mieszkałem w ciele.
Tu się natomiast wciąż przygotowuję,
dawne postępki swe krytykuję.
Sama krytyka nic tu nie pomoże,
więc z całej siły mozołu dołożę,
żeby odrobić wszystkie zaległości,
wzlecieć ku światłu, wzbić się w nicości.
Bo przecież po to jesteśmy stworzeni!
My, jasne duchy ogromu przestrzeni.
Wolni bez mroku, kajdan i cierpienia
zapomnieliśmy cud naszego istnienia!
Och! Jakże wiele tu można zrozumieć!
Wystarczy pragnąć, gorąco chcieć i umieć.
Dołożyć starań, pragnąć wyzwolenia,
choćby za cenę goryczy, cierpienia!
Chciałbym przekonać was, o przyjaciele:
Macie okazję bo mieszkacie w ciele:
Zbierajcie tylko to co zabierzecie,
co ma większą cenę w naszym świecie.
A wszystko inne to blichtr i ułuda.
Niczego tu przemycić się nie uda.
Ziemskie piękności na Ziemi zostaną,
ich właściciele nagusieńcy staną.
Tej, osobie która mi swej ręki użyczyła,
oby najdłużej w zdrowiu, w szczęściu żyła.
Cóż ja bym bez niej uczynił mój Boże?
Ja ze swej strony swoich sił dołożę,
chociaż nie umiem modlić się i prosić,
chciałbym do Boga choć westchnienie wznosić.
By obdarował ją życiem i zdrowiem,
gdy się znów zjawię, więcej wam opowiem.
Teraz was żegnam, o westchnienie proszę.
Błogo mi że w wasze życie wnoszę,
chociaż iskierkę tego, co przeżywam.
Do przemyślenia i was, mili, wzywam. Wybacz ojcze, że Cię napastuję,
lecz mój Opiekun Ciebie mi wskazuje.
I przyznam szczerze: z wielu próbowałem,
kontakt przyjaźni nawiązać chciałem.
Ale to zawsze się nie udawało
i jakoś dziwnie się rozsypywało,
bo tam się czułem dziwnie skrępowany
i jakoś obcy przez coś odpychany.

Zgłoś nadużycie

Poprzednia 1 2 3 ... 9 10 11 12 13 ... 39 40 41