Roman Czapczyk

Roman Czapczyk

26 lat

data urodzin:
14-08-1980
data śmierci:
19-05-2007
krótki URL:
Zgłoś nadużycie
Zapal świeczkę

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XXI. I prawd odwiecznych mi nie przysłania! Ona, jak słońce zewsząd się wyłania
i w głębi duszy budzi się poznanie
i przejmujące szczęście i wzrastanie.
Czuję wyraźnie tam gdzieś w głębi duszy,
że każdy człowiek uwolnić się musi,
od tego co mu lot ducha krępuje.
Co go od prawdy w życiu izoluje.
Gdybym to wiedział będąc ziemianinem…
Och? Jakież życie byłoby tam inne.
Z tym rozróżnieniem chcę na Ziemię spłynąć,
żeby świadomie żyć,o prawdę walczyć.
Was, Przyjaciele często obserwuję,
jak się was wielu ze swym życiem mocuje.
Niełatwy rozdział życia wypełniacie,
przed sobą kłody i progi wciąż macie.
Chcę was pocieszyć dodać wam odwagi:
Życie na ziemi jest ogromnej wagi,
bo tylko na niej można się wyzwalać,
z dróg własnych kłody i progi odwalać.
Choć ziemskie drogi są kręte, zawiłe,
lecz jakże własnej duszy będą miłe,
jeżeli je własną pracą sprostujecie,
własnym wysiłkiem cel zdobędziecie.
Który się w sercu, w każdej duszy jarzy,
o którym każde serce marzy.
Bo każdy człowiek w swej głębi czuje
i na spełnienie tęsknot oczekuje.
Jakże mi miło, że mam kontakt z wami,
który nawiązał się tak między nami.
Na moje słowa wciąż oczekujcie, i
mych wypowiedzi jeszcze więcej chcecie.
Lecz wiedzcie, że ja tę pracę
i przyszłe życie na Ziemi buduję.
Roztrząsam mojej duszy knieje
i czuję, że w tej głębi już jaśnieje!
Będzie mi łatwiej żyć z tą świadomością,
chociaż nie będzie ono wciąż radością.
Chcę przeżyć wszystko, co kiedyś straciłem,
głos mego ducha głazem przywaliłem,
który mnie i tu swym ciężarem gnębi.
Ale ja czuję w mojej duszy głębię,
że w życiu ziemskim ten głos tak rozkruszę,
uwolnię ducha i uwolnię duszę!

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XX. A radość innych to jak muzyka,
która nas wszystkich czasem przenika.
Wtedy się mocno zastanawiamy,
jakich to gości wśród nas mamy!
Lecz oni w krótkim czasie odchodzą
i szybko wszystkie progi przechodzą.
Nikną w oddali wśród barw i tonów.
Ona przenika, wstrząsa, przejmuje
i nieuchwytny czar obiecuje.
I wywołuje radosne dreszcze,
chciałbym odczuwać to jeszcze, jeszcze…
Na taką radość trzeba pracować,
trudu wysiłku, łez nie żałować.
Ażeby wzbić się na te wyżyny,
trzeba mieć w duszy przejasne czyny.
Bo tylko one wiodą do Ojca,
poprzez Golgotę i ścieżki Ogrójca,
poprzez upadki, wzloty, cierpienie
oraz tęsknoty, bunty, zwątpienie.
Krążę jak pielgrzym po życia orbicie
zastanawiam się co to jest życie?
Skąd ono płynie? Dokąd się snuje?
W całym Wszechświecie od wieków pulsuje.
Przede mną tyle jeszcze do zdobycia,
że nie wystarczy na to setek życia.
Tyle promiennych dróg widzę z dala,
każda z nich inną tęsknotę wyzwala.
Porywa w inne dziedziny praducha I dusza moja z utęsknieniem słucha.
W jej głębi dziwne budzą się nastroje,
a ja wciąż przed tym progiem stoję…
W żaden sposób go przekroczyć nie mogę
jak tylko by zejść znów na ziemską drogę.
I do początku zacząć borykanie,
wszystkie pokusy wziąć w ducha władanie.
Wiele zdobyłem już tu wiadomości,
lecz jest jeszcze wiele we mnie „starości”.
I one właśnie mój lot utrudniają,
wyżyny ducha sobą przysłaniają.
Ale ja pragnę zerwać te kajdany,
w które zostałem mocno uwikłany
swą bezmyślnością i blichtr, co mnie zwodził,
chłostał i na pokuszenie mnie wodził.
Wiem też, że wielu z was mnie oczekuje,
na mym przykładzie życie swe buduje.
Chciałbym rzec tym na ziemskiej drodze,
że w wielu sprawach teraz się nie godzę.
Teraz dopiero przeżywam, rozumiem,
roztrząsać wady i egoizm umiem.
I złote ziarno z plewy wyłuskuję.
Bo mi duch własny każe, nakazuje!

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XIX. Moja świadomość będzie już inna,
nie taka płytka, taka dziecinna.
Ponieważ tu się przygotowuję
i siły duszy mobilizuję,
bym nie zapomniał tego w co wierzę!
Wśród ziemskich pokus będę żołnierzem.
Swoich przekonań, które zdobyłem,
a których właśnie tu doświadczyłem.
Życie na Ziemi nie bagatela,
kiedy się dusza w ziemski pył wciela,
na której czeka blichtr i obłuda,
czy się zwycięsko duszy ujść uda?
Czy nie zapomni o przeznaczeniu ,
o swoim głębszym boskim istnieniu.
Bo na tę walkę na Ziemię schodzi,
by nie zginęła w blichtru powodzi.
Wszystko z jednego pnia tu powstaje
i wszystkim według zasług rozdaje
Najwyższy Sędzia, Władca Wszechświata,
co wszystko łączy i wszystkich brata.
W przeróżnych formach, barwach tonacji.
Wydaje mi się, że mam nieco racji,
tylko przekazać tego nie umiem.
Wiele odczuwam, wiele rozumiem,
bo jakże wszystko to łączyć w słowa?
Mówiąc po ziemsku: pęka mi głowa!
Obecnie ciało mam subtelniejsze,
bardziej wszechstronne i wygodniejsze.
Ale to co się wokół mnie dzieje,
czuję, że moja władza się chwieje.
Tyle tu piękna, woni, muzyki,
dochodzą także z oddali krzyki…
Jestem w przechodnim przecież regionie
przez to mnie czasem słodycz owionie,
lecz także muska mroków wołanie.
Nad tą niewiedzą – zmiłuj się Panie!
Dlaczego jestem tak rozdwojony,
światło i mrok tu nie ma zasłony!
Czuję wyraźnie mocno, dokładnie,
gdy jakaś cząstka niewiedzy spadnie.
Bo wielu ziemian mnie krytykuje,
że ja tu z omamami obcuję.
Najmilsi, wszyscy się przekonacie,
gdy ziemskie ciała poodkładacie.
I zobaczycie dorobek własny –
tu niewygodny, błahy i ciasny.
I mam nim to się zastanowić,
jak puste było na Ziemi życie.
Tu nikt nikogo nie krytykuje,
bo z pustką własnej duszy obcuje.
I każdy chciałby ukryć swe błędy,
lecz nagość duszy wygląda z urzędy.
Na Ziemi można ukryć i schować
własną niewiedzę blichtrem przyodziać.
Perlistą mową innych podbijać,
a własną małość chować, zwijać.
Lecz tu niestety stajesz nagutki
i widzisz życia swojego skutki.
Nic twojej duszy tu nie osłoni,
chociaż się każda dusza chce schronić
oraz chce ukryć to, co przyniosła,
jakie zasługi swoje wyniosła.
Lecz są i tacy co się radują,
z bogactwem duszy swojej obcują.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XVIII. Przyjdę na pewno, to obiecuję,
gdy nowy przypływ wiedzy odczuję!
Przychodzę, choć niezapowiedziany,
lecz wiem, że jestem oczekiwany.
Wiem, że się mną interesujecie:
Jak tu żyję w tym innym świecie?
Inność na każdym kroku spotykam
z nieświadomością swą się borykam:
Pragnę rozumieć, ale nie mogę,
jeszcze mam długą doznań drogę.
Nie przeczę, że już zrozumiałem wiele,
ale gdy byłem w mym ziemskim ciele,
los mnie nie zetknął z tej wiedzy sztuką.
Byłaby ona dla mnie nauką,
że życie ziemskie to tylko chwila!
Dno tajemnic ścieżkę rozchyla.
W lot trzeba chwytać te wiadomości,
które się cisną do świadomości.
Lecz rozgwar ziemski tak je przytłacza,
że w końcu zniknie wolność droga.
Człowiek nie może przekroczyć proga.
Co nagle zewsząd przed nim wyrasta
i możliwości ziemskie przerasta.
A życie, które skrzy się tęczowo,
problematykę odtwarza wciąż nową.
Ile to trzeba wewnętrznej siły,
by ziemskie chwasty nie zagłuszyły
tego, co w nas się nagle rozbudzi
i lotu doznań też nie ostudzi.
Tymczasem tak na Ziemi się dzieje,
doznania duszy coś w nas rozchwieje
i nie jesteśmy pewni prawdziwie,
myślimy sennie, leniwie.
Ileż to razy tak ze mną było,
że w mojej duszy coś się budziło.
I nawet to mnie też zachwycało,
lecz się to światło wnet rozpraszało,
bo nie umiałem chwytać bez głosu,
wśród blichtru Ziemi i drgań chaosu,
które tym bardziej atakowały
jakby się temu przeciwstawiały.
Teraz dopiero to zrozumiałem
i osobiście zdecydowałem,
że kiedy przyjdzie moja godzina,
spłynę na ziemię jako dziecina.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XVII.Tu trzy bariery już pokonałem
i tę ostatnią pokonać chciałem.
Ale niestety to przeżyć muszę,
żeby uwolnić od więzów duszę!
Więzów! Ileż ich nagromadziłem,
kiedy po Ziemi w ciele chodziłem,
a teraz one tak przeszkadzają,
na wyższy stopień wejść mi nie dają!
Bo tu stopniowo dusza się wznosi
i opiekuna o pomoc prosi,
żeby rozjaśnił to co niejasne,
ale trzeba mieć zasługi własne.
Gdyż tylko one drogę torują
i powikłania rozprostowują,
ale tych zasług mam tak niewiele,
mało zebrałem, gdy byłem w ciele.
Widzę to jasno, wiele odczuwam,
gdy w twoje ziemskie życie się wczuwam,
które właściwie nic mi nie dało,
lecz jeszcze bardziej życie splątało.
Bo teraz trzeba wszystko odrobić.
Aby na wolność duszy zarobić.
Trzeba wejść w ziemskie tortury i znoje,
by móc pospłacać te długi swoje.
Myśl o wolności duszę rozpiera,
mówiąc po ziemsku ”aż dech zapiera”.
Chciałbym już spłynąć w ziemskie bezdroża,
lecz tu kieruje wszystkim myśl Boża!
I posłuszeństwo obowiązuje wobec tych praw!
Jak uczeń tu się czuję:
chcę wykonać wszystko dokładnie,
promień Wszechmocny niech na mnie spadnie!
Dotychczas wiele wam powiedziałem
o tym, czego się dowiedziałem.
Lecz to zaledwie cząsteczka mała,
która się duszy mej ukazała.
Jeszcze niejedno mam wam powiedzieć,
tego co chciałbym dokładnie wiedzieć.
Więc chętnie słucham i obserwuję,
w głębi mej duszy wszystko notuję.
A teraz mili moi żegnajcie,
na dalsze wypowiedzi czekajcie.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XVII.Tu trzy bariery już pokonałem
i tę ostatnią pokonać chciałem.
Ale niestety to przeżyć muszę,
żeby uwolnić od więzów duszę!
Więzów! Ileż ich nagromadziłem,
kiedy po Ziemi w ciele chodziłem,
a teraz one tak przeszkadzają,
na wyższy stopień wejść mi nie dają!
Bo tu stopniowo dusza się wznosi
i opiekuna o pomoc prosi,
żeby rozjaśnił to co niejasne,
ale trzeba mieć zasługi własne.
Gdyż tylko one drogę torują
i powikłania rozprostowują,
ale tych zasług mam tak niewiele,
mało zebrałem, gdy byłem w ciele.
Widzę to jasno, wiele odczuwam,
gdy w twoje ziemskie życie się wczuwam,
które właściwie nic mi nie dało,
lecz jeszcze bardziej życie splątało.
Bo teraz trzeba wszystko odrobić.
Aby na wolność duszy zarobić.
Trzeba wejść w ziemskie tortury i znoje,
by móc pospłacać te długi swoje.
Myśl o wolności duszę rozpiera,
mówiąc po ziemsku ”aż dech zapiera”.
Chciałbym już spłynąć w ziemskie bezdroża,
lecz tu kieruje wszystkim myśl Boża!
I posłuszeństwo obowiązuje wobec tych praw!
Jak uczeń tu się czuję:
chcę wykonać wszystko dokładnie,
promień Wszechmocny niech na mnie spadnie!
Dotychczas wiele wam powiedziałem
o tym, czego się dowiedziałem.
Lecz to zaledwie cząsteczka mała,
która się duszy mej ukazała.
Jeszcze niejedno mam wam powiedzieć,
tego co chciałbym dokładnie wiedzieć.
Więc chętnie słucham i obserwuję,
w głębi mej duszy wszystko notuję.
A teraz mili moi żegnajcie,
na dalsze wypowiedzi czekajcie.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XVI.Na tej płaszczyźnie i w tym regionie,
w którym tęczowe światełko płonie.
Jest tu dusz wiele do mnie podobnych,
szarych, i skromnych, bardziej ozdobnych,
zafrasowanych lub niespokojnych ,
hardych i twardych, i ledwie hojnych,
którzy myślami tak promieniują
i myślokształty różne budują.
Dobrze, że na krawędzi już jestem,
a nie w tym tłumie, gdzie z ciągłym chrzęstem,
jakby kolumny się przesuwały obraz ogromu czyśćca – pierścieni systemów przekonań R.Monroe
albo się jakieś moce zmagały.
A w mojej duszy nadzieja wzbiera:
zniknie przede mną przeszkód bariera,
że ją pokonam, gdy SENS zrozumiem.
Pragnę, lecz tego jeszcze nie umiem.
Tak trudno swoje wnętrze pokonać!
Lecz żeby móc się o nich przekonać,
trzeba samemu przejść przez te boje.
Nie pojmiesz tego, Kochanie moje!
Czasem ta sztuka mi się udaje
i we mnie taka lekkość nastaje:
zaczynam wtedy lepiej rozumieć:
Chcę to zatrzymać w sobie!
Chcę umieć,
lecz to się jeszcze szybko rozprasza,
bo wiele nowych doznań się zgłasza.
A wszystkie tutaj takie odmienne
i błyskotliwe, barwne, zmienne.
Już wiele razy postanawiałem
i do bariery się przybliżałem,
lecz zrozumienie się rozpraszało,
we mnie i wokół się poszarzało.
Nadal z problemem tym się borykam,
tę wielką wadę sobie wytykam:
Na Ziemi muszę to wypracować,
choćby to życie miało kosztować! (wybór trudnego wcielenia)

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XV.Są w odmianach bardziej przejrzystych,
jaśniejszych, powiewniejszych i czystych.
Lecz aury te są tak zmienne, och gdyby wszystkich były promienne.
Na pewno przestrzeń byłaby jasna,
nie taka szara, nie taka ciasna!
Ja na krawędzi szarości stoję:
wysiłki swojej duszy podwoję,
żeby móc tę barierę pokonać,
muszę mozolną pracę wykonać!
Czy mi się uda, czy będą siły?
Wiem, że pomoże Opiekun miły.
Lecz czy się w duszy tak rozjaśni,
że nigdy więcej nie będzie waśni?
Jeszcze mam w duszy wiek z przeszłości
z powiązań oraz z własnej miłości.
Już bardzo wiele z siebie zrzuciłem,
ale cząsteczkę z nich zostawiłem.
I to mnie wiąże i przypomina,
tęsknotą wzbierać w duszy zaczyna.
Ach gdybym mógł to z siebie zrzucić
i do zupełnej wolności wrócić!
Wiele na ziemi już nagrzeszyłem
i ślad niejeden tam zostawiłem.
Tak czynią niestety wszyscy ludzie,
Lecz odpracować to przyjdzie w trudzie.
Na tej krawędzi już sam nie stoję.
Gdy tak się wmyślam to się nie boję,
tych dalszych trudów ani udręki.
By się uwolnić od złudzeń męki.
To wszystko, co na Ziemi zdobyłem
i co tak sobie wiele ceniłem.
To okazało się złudnym cieniem
wobec Wszechświata i Wszechistnieniem!
Nie umiem modlić się ani prosić,
ani do góry swych rąk podnosić.
Bo nie o to najdrożsi chodzi,
ale czy w duszy zmiana zachodzi!

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XIV.Tu wiele rzeczy mnie zastanawia
w zakłopotaniu i smutku stawia.
Bowiem nie widzę w gronie przyjaciół, (inne zagubione dusze w pierścieniach czyśćcowych)
by który zastanawiać się zaczął:
gdzie jest, dlaczego i po co?
I co te wszystkie inności znaczą?
Czyżby ich nic tu nie zachwycało,
nic do myślenia nie pobudzało?
Są osowiali, smutni, nieczuli:
ten byt tak inny ich nie rozczuli:
A może oni nie widzą tego,
patrząc na wszystko z punktu swojego?
Ja do nich zbliżyć się nie mogę,
pragnę, lecz przegradza mi drogę.
Myśl ta do nich nie dociera,
choć życzliwości wiele zawiera.
Chciałbym pobudzić ich do myślenia,
nad swoim losem zastanowienia,
by zrozumieli tutejsze cuda.
Czy ten wysiłek mój mi się uda?
W miejscu, gdzie pobieramy nauki
odróżniania i myślenia sztuki,
którymi trzeba umieć kierować,
aby móc żyć i dobrze pracować.
Na Ziemi myśli płyną jak rzeka,
jedna przegania drugą – nie czeka.
Ja tu spokojnie myślą kieruję
i harmonijnie z nimi pracuję:
Spływają do mnie jak barwne ptaki.
Każda zdumiewa w sposób dwojaki.
Podziwiam tony, rytm oraz wonie
i tę odległość, która w nich tonie,
lecz mnie odgradza jeszcze bariera,
która mi do nich drogę zawiera.
I obserwuję mych towarzyszy,
czy który z nich tu te tony słyszy?
Niektórzy tylko są zasłuchani,
inni w problemy swe zaplątani,
że ciągle zmienia się ich aura,
jedni zieleni, drudzy w chmurach.
Ta ciągła ciemność tak ich okala,
że głębiej dojrzeć im nie pozwala.
A wielu z nich jest w krwawej aurze,
albo brązowo-szarej chmurze.

Zgłoś nadużycie

Roman Czapczyk

tata

12 lat temu

XIII. Nad wszystkim rozmyślam, segreguję.
Tu jakoś wszystko odmiennie czuję:
Tu wszystko jasne i wyraziste,
wybitnie inne, wybitnie czyste.
Na Ziemi tego nie odczuwałem,
w jedną kasetę wszystko chowałem: Lecz otumaniony przez siostrę Onej, zostałem poniżony i okradziony
Tam nie robiło to żadnej różnicy,
mówiłem wiele i po próżnicy.
Spotykam wielu „przyjaciół” dawnych,
są w sytuacjach jak ja zabawnych.
Choć krzywdy bliźnim nie czyniliśmy,
to życiem jak dzieci się bawiliśmy.
Teraz dopiero życie rozumiem
i jego wadę ocenić umiem.
I wiem dlaczego dano i po co?
Opiekunowie to nam tłumaczą.
Bo tu nauka wre w całej pełni,
gdy się pobyt tu nasz wypełni,
wtedy każdy z nas i z własnej woli
przyjdzie do własnej wybranej doli.
Z uznaniem chłonę ową naukę,
by móc osiągnąć tę życia sztukę.
By wszystkie długi zniwelowała,
więzy, co tak krępują, zerwała.
Jakże ja byłbym teraz cierpliwy,
gdybym wewnętrznie był kiedyś żywy.
Lecz moja dusza wygodnie spała,
udziału w moim życiu nie brała.
Gdybym wewnętrznie był obudzony,
z pewnością zostałbym obdarzony
jakąś wznioślejszą myślą i czynem
nie goniłbym za ziemskim wawrzynem,
który wydaje mi się tak mierny,
tak powszedni, taki mizerny,
a który wówczas mi imponował,
bo po nim- i mnie bliźni taksował.

Zgłoś nadużycie

Poprzednia 1 2 3 ... 10 11 12 13 14 ... 39 40 41