Ania Kotłowska

Ania Kotłowska

18 lat

data urodzin:
16-07-1990
data śmierci:
05-04-2009
krótki URL:
Zgłoś nadużycie
Zapal świeczkę

Ania Kotłowska

Anonim

16 lat temu

Slonce Ty Moje (*)(*)(*)

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

mama św.p.Jacka Treli

16 lat temu

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

***

16 lat temu

***

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

Anonim

16 lat temu

Aneczko (*)(*)(*)

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

mama św.p.Jacka Treli

16 lat temu

Oczy widzą, uszy - słyszą, a serce - i tak wie swoje.

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

mama św.p.Jacka Treli

16 lat temu

Pamiętam

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

Anonim

16 lat temu

Aneczko (*)(*)(*)

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

mama św.p.Jacka Treli

16 lat temu

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

(*)

16 lat temu

Niusia pamiętamy o Tobiei modlimy się za Ciebie choć i tak napewno jesteś w niebie.... Czuwj nad nami (*)

Zgłoś nadużycie

Ania Kotłowska

Aniu Tobie... Śpij w pokoju...

16 lat temu

W zachwycie i grozie

Moja córka, moja córka umarła!...
Jak sercu powiedzieć: nie płacz,
kiedy rozpacz serce przeżarła,
a to serce wyrwać i zdeptać.

Moja córka... Ach! żadnej kochance
nie mówiłem tak siebie do dna
Jak Ance...
A była mi ona podobna

do świata, który się stawał
w zachwycie i grozie,
a jam serce gorące podawał
na mrozie


Idę, jak idą ślepi

Aniu, mówię na głos, ale cichutko, bo tak mi lepiej,
żeby się myśl najczulsza nie umknęła,
Aniu, już prawie rok idę, jak idą ślepi,
za tobą, któraś mi się umknęła.

Mówię na głos cichutko, cichuteńko,
żeby Ewa nie usłyszała:
stąd bliziutko, zamknięte okienko,
mogę przysiąc, że nie będzie słyszała.

Aniu, my stąd, z Juraty,
wybieraliśmy się Rzeką Wisłą
w światy, a może w Zaświaty,
no i nic z tego nie wyszło.

Anulu! Od kiedy ciebie nie ma,
podjąłem tym groźniej, tym śmielej
poemat,
z którego będzie Wesele!

Na naszej ziemi nie będzie Hiroszimy,
będą tańczyły topole i wierzby,
płockiej zimy my się nie boimy:
popłyną płockie jesienne zmierzchy.

O tej Wiśle ja nie powiedziałem
tobie tego, com pragnął,
ale wierz mi, że naręczem całem
tobie wiersz by się ugiął i nagnął,

tobie będą sprawy się działy,
ty byłaś dla nich
tobie będą słowiki śpiewały
w każdych doznaniach.

Zawsze pierwsza, choć nieżyjąca,
choć taka na pozór daleka,
jedyna spośród tysiąca-
a ojciec czeka.


Anka

Anka, to już trzy i pół roku,
długo ogromnie,
a nie ma takiego dnia, takiego kroku,
żebym nie wspomniał o mnie:

o mnie, osieroconym przez ciebie,
i choć twardość sobie wbijam w łeb,
nie widzę cię w żadnym niebie
i nie chcę takich nieb!

Żadna tu filozofia
sprawy tej nie zgładzi:
mojej matce, mojej siostrze było: Zofia,
i jakoś czas na to poradził.

A ja myślę i myślę o tobie
po przebudzeniu, przed snem...
Może ja jestem coś winien tobie? -
bo ja wiem.

Na Powązkach ośnieżona mogiła,
brzozy coś mówią szelestem...
Powiedz, czyś ty naprawdę była,
bo ja jestem...


Firanka

Otworzyłem okno, a firanka
pofrunęła ku mnie,
jak Anka
w trumnie.

Biała firanka, błękitne zasłony,
zaszeleściło...
O! pokaż mi się od tamtej strony!
Jesteś? Jak miło!...

Jak miło...jak miło...jak strasznie,
moja miła...
ja już chyba nie zasnę...
Firanka?...Czy tyś tu była

Zgłoś nadużycie

Poprzednia 1 2 3 ... 67 68 69 70 71 ... 143 144 145